Absurdalny błąd sędziów. Za wcześnie skończyli mecz
Do absurdalnej sytuacji doszło w sobotnim meczu PlusLigi siatkarzy pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów i Zaksą Kędzierzyn-Koźle. Mecz wygrali gospodarze 3:1, ale pół godziny po ostatniej piłce sędziowie zorientowali się, że gospodarze zdobyli w 4. secie tylko 24 punkty, a nie 25. Zarządzili więc powrót na boisko, ale zawodnicy Zaksy przebierający się już wtedy w szatni odmówili gry. Teraz zapowiadają złożenie protestu, bo chcą powtórzenia meczu, ale działacze PluSLigi mówią: - Dla nas jest zakończony.
Asseco wygrało spotkanie z Zaksą 3:1 (25:27, 25:21, 25:19, 24:14), a to stanowi dla gości argument, że powinno ono zostać powtórzone, bo sędziowie - nie dość, że popełnili błąd i za wcześnie je zakończyli - później nie pozwolili też w meczowym protokole złożyć gościom protestu.
Dla nas mecz jest zakończony, ponieważ drużyna Zaksy odmówiła dogrania brakującego punktu
Asseco - Zaksa - absurd 1
Nie podpisaliśmy protokołu, nie zgadzamy się z werdyktem i wynikiem. Sądzę, że mecz powinien być powtórzony.
Asseco - Zaksa - absurd 2
Uważam mecz za wygrany.
Asseco - Zaksa - absurd 3
Powtórka z matematyki
Wszystko to wydarzyło się pół godziny po ostatnim gwizdku, gdy arbitrzy w końcu doszli do ładu z obliczeniami, które wcześniej zasugerowali im sami siatkarze. Zarówno zawodnicy Zaksy jak i Asseco wykryli bowiem błąd, który sędziom umknął i mimo wybrzmienia końcowej syreny przez chwilę pozostawali na boisku, licząc na kontynuowanie gry.
Ci jednak nie zmienili początkowo decyzji i wywołało to złość w ekipie gości. Po pół godziny nie chcieli już wrócić na boisko, bo część zespołu już się przebierała, a inna miała badania antydopingowe.
Do powtórki?
- Dla nas mecz jest zakończony, ponieważ drużyna Zaksy odmówiła dogrania brakującego punktu, w związku z tym sprawą zajmie się Wydział Ligi. Błąd został popełniony przy stoliku sędziowskim, a zanim został wykryty minęło sporo czasu - skomentował w związku z tym całe zamieszanie komisarz PlusLigi Jerzy Kajzer.
Zaksa jednak "nie odpuści", co widać nie tylko w postawie sztabu szkoleniowego jak i samych zawodników.
Środkowy z Kędzierzyna Wojciech Kaźmierczak w krótkim wywiadzie stwierdził na przykład, że może mówić tylko o 3 setach sobotniej gry, a o 4. nie zamierza, "bo się jeszcze nie skończył". Tymczasem trener zespołu, Krzysztof Stelmach krótko skomentował sobotnie wydarzenia: - Nie podpisaliśmy protokołu, nie zgadzamy się z werdyktem i wynikiem. Sądzę, że mecz powinien być powtórzony.
Nie mają wątpliwości
O takim scenariuszu nie chcą jednak słyszeć w Rzeszowie. - Uważam mecz za wygrany i nie wyobrażam sobie innej decyzji, jak zaakceptowanie tego przez Polską Ligę Siatkówki. Możemy obecnie zadać sobie pytanie, czy zostanie uznany wynik 3:1, czy będzie zweryfikowany na 3:0, ze względu na to, że zespół z Kędzierzyna po prostu tego meczu nie dokończył - uznał rozgrywający Asseco, Maciej Dobrowolski.
W podobnym tonie wypowiedział się też jego kolega z boiska, Wojciech Grzyb: - Nasza przewaga w całym meczu i w tym czwartym secie była tak zdecydowana, ja nie mam wątpliwości, kto zwyciężył.
Asseco Resovia Rzeszów - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1 (25:27, 25:21, 25:19, 24:14)
Asseco Resovia Rzeszów: Aleh Achrem, Marko Bojic, Wojciech Grzyb, Maciej Dobrowolski, Gyorgy Grozer, Piotr Nowakowski - Krzysztof Ignaczak (libero) - Grzegorz Kosok, Paul Michael Lotman, Mateusz Mika
Zaksa Kędzierzyn-Koźle: Wojciech Kaźmierczak, Grzegorz Pilarz, Antonin Rouzier, Michał Ruciak, Guillaume Samica, Dominik Witczak - Piotr Gacek (libero) - Serhij Kapelus, Jiri Popelka
